Archiwum dla Listopad, 2012

… i poświęć się swojej pasji

„Szkoda, że ja nie mam pasji. Nie mam żadnego hobby. W niczym nie jestem dobra.”

No Ty żeś chyba do reszty ogłupiała!!!

Jeżeli miałaś przed chwilą takie myśli w głowie – to marsz pod prysznic bo to zawsze pomaga na takie głupie myślenie!

Ja na przykład lubię rysować. Może na ASP bym się nie dostała, ale sprawia mi to frajdę. Zaczynam rysować i w tym samym momencie przestaję myśleć o problemach, właściwie to o czymkolwiek.

Uwielbiam przerabiać zdjęcia w GIMP-ie. Co z tego, że czasami mi nie wychodzi? Przerabiam BO LUBIĘ. Bo to jest coś, co na chwilę pozwala mi NIE MYŚLEĆ.

Możesz czytać jedną książkę miesiąc – bo wolno czytasz; możesz biegać 10 minut – bo zaraz jesteś zasapana i spocona; możesz rysować niebieskie drzewa – bo nie rozróżniasz kolorów; możesz ozdabiać ciasta jak przedszkolak – bo nie masz duszy artysty.

 

I powiedz mi co to kogo obchodzi jak szybko czytasz? (przecież nie czytasz dla kogoś)

Kogo obchodzi to jak biegasz? (przecież jak się zatrzymasz po 20 sekundach to nikt nie będzie wiedział ile wcześniej przebiegłaś i jak bardzo zmęczona jesteś)

Kogo obchodzą Twoje niebieskie drzewa? (co to? nie można sobie niebieskich drzew narysować? a BO CO?!)

Kogo obchodzą brzydko ozdobione babeczki? ( w dupie i tak się wszystko wymiesza)

 

Rób to co lubisz a nie co potrafisz … i poświęć się swojej pasji aby nie ogłupieć, nie wylądować w kaftanie bezpieczeństwa w białym pokoju bez klamek.

Czyżby dieta cud?

W tegoroczne wakacje pojechałam na miesiąc do Włoch, co skończyło się u mnie wagą 73kg przy 169cm wzrostu.

Wiadomo codzienne jedzenie makaronów ze wszystkim co możliwe, pizzy, foccaci itp. raczej nie poskutkowało schudnięciem a przytyciem. Wróciłam do Polski. Zerwał ze mną chłopak. Przez 2 tygodnie prawie nic nie jadłam. Patrzyłam w ścianę i całymi dniami leżałam w łóżku. Nic a nic się nie ruszałam. Leżałam i patrzyłam w ścianę. Zmuszałam się żeby zjeść cokolwiek. Jadłam tylko wtedy gdy naprawdę zaczynało mi burczeć w brzuchu lub miałam zawroty głowy. Zauważyłam, że waga mi spada.

Wiem, że myślicie teraz: „przecież to niezdrowe, tak się nie da żyć.” bla bla bla…

Ale w sumie stwierdziłam, że w dzisiejszych czasach ludzie przeginają z jedzeniem. Mają ogromny wybór, jedzą wszystko co leży na półkach. Jedzą z nudów albo dla przyjemności a nie dlatego, że ich organizm tego potrzebuje.

Zaczęły się studia. Niby zaoczne ale biorąc pod uwagę, że ostatni rok spędziłam właściwie w domu, nigdzie nie wychodząc to jednak te 2 dni w tygodniu dają mi trochę ruchu. Jestem na pierwszym roku, więc poznałam sporo nowych ludzi. Nawiązały się przyjaźnie, znajomości. Zaczęłam umawiać się z nimi na imprezy, na piwko, na łyżwy czy zwykłe pogaduchy. Zaczęłam zwyczajnie wychodzić z domu. Tak więc nie tylko 2 dni w tygodniu wychodzę na zajęcia ale na tygodniu również zdarza mi się wyjść z domu „do ludzi”. Jest to zawsze jakaś aktywność ruchowa. Dodam, że nie ćwiczę. Zupełnie nie pociągają mnie ćwiczenia i wysiłek fizyczny. Czasami ewentualnie jak mam wenę to sobie potańczę zumbę.

I tak oto jedząc tylko wtedy gdy mi zaczyna burczeć w brzuchu schudłam do 66kg. Dzisiaj weszłam na wagę aż 3 razy bo nie mogłam w to uwierzyć. Jem słodycze, zapiekanki, fast foody, ale również i normalne posiłki jak naleśniki, pierogi, kanapki, kotlet z ziemniakami, czy placuszki serowe. Jem to na co mam ochotę albo na ile mi pozwalają fundusze. Zauważyłam, że właściwie wystarcza mi jeden lub dwa posiłki dziennie zanim poczuję permanentny głód. Czasami jak czuję głód to jeszcze odwlekam czynność jedzenia o jakąś godzinę bądź dwie z czystego lenistwa.

 

Nie wiem czy to jest zdrowe. Podejrzewam, że zaraz posypie się mnóstwo komentarzy, że powinno się jeść 5 posiłków dziennie mają być białka srałka, ma nie być węgli sręgli.

Szczerze? Nie obchodzi mnie to. Ja jestem szczęśliwa, czuję się zdrowo a do tego chudnę. Życie jest zbyt krótkie aby kierować się jakimiś stereotypami narzuconymi przez społeczeństwo. Mam ochotę zjeść tylko 1 czekoladę w ciągu dnia? To to zrobię! Bo niby z jakiej racji mam tego nie zrobić? Bo to jest takie NIEIDEALNE?

Jak żyć?

„Jak żyć?”

Pytanie zadawane ostatnio bardzo często. Według mnie powinno się żyć tak, aby być szczęśliwym, cholernie szczęśliwym.

Dla każdego szczęście oznacza zupełnie co innego. Według mnie powinno się żyć zgodnie z własnymi przekonaniami, nie poddawać się presji otoczenia. To co jest modne nie zawsze godzi się z naszymi potrzebami.

Pamiętaj! to JA jestem najważniejsza! Nie chłopak, nie mąż, nie rodzina, nie znajomi. Właśnie JA!!! JA a później cała reszta.

To nie dla cioci masz chłopaka tylko dla siebie! To, że ciocia pyta kiedy się ustatkujesz, kiedy założysz rodzinę, nie oznacza wcale, że musisz to robić. Rozumiem, że można być z chłopem aby nie gadali. Ale pomyśl, jeżeli chłopak traktuje Cię tak, że płaczesz po nocach to czy jest sens to ciągnąć? Boisz się być sama? Wierzę – są i tacy ludzie. Czy to jest powód aby dawać sobą pomiatać? Nie sądzę. Nie lubisz być smutna, zapłakana, nic w tym przyjemnego. Czy zatem nie lepiej zerwać z tym oto gnojem i znaleźć nowego? No tak – tylko jak znaleźć nowego. No właśnie – jakkolwiek. Jeżeli boisz się samotności to szukaj gdziekolwiek – nawet w Internecie. I miej w tylnej części ciała nazywanej odbytem koleżanki, śmiejące się z poszukiwań na siłę. Ty nic nie robisz na siłę. Zwyczajnie masz potrzebę mieć obok kogoś, kto Cię będzie kochał, szanował i wywoływał uśmiech na Twojej twarzy. Na siłę to jesteś w tym momencie – trwając w beznadziejnym „związku” bo ogół od Ciebie tego wymaga.

 

Kiedyś przeczytałam taki ciekawy cytat:

Nawet dziwna miłość jest lepsza od braku miłości”,

ale na Boga!!! Czy dziwna musi oznaczać patologiczna?! Okej, jeżeli Ty akceptujesz jak facet Tobą pomiata – spoko wtedy rozumiem, że jesteś szczęśliwa . Podoba Ci się to i to Cię kręci – rozumiem różne są fetysze. Jednak jeżeli Ty po czymś takim kryjesz się z fontanną łez w poduszkę no to wybacz moja droga. Po co? Bo może się zmieni? Oświecę Cię – nie zmieni się! Nie bądź na siłę nieszczęśliwa. Nie udawaj, że to Ci odpowiada. Nie udawaj kogoś kim nie jesteś – bo NIE JESTEŚ! Nie jesteś osobą, którą można zdradzać, bić czy nękać psychicznie. Zasługujesz na coś więcej, zasługujesz na bycie kochaną szanowaną i wierz mi, że znajdzie się taki, który pokocha Cię taką jaka jesteś a nie taką jaką chciałby Cię widzieć ten debil, do którego dostosowujesz swoje życie.